Jubileuszowe spotkanie przy kawie
Pod koniec listopada Zarząd Głogowskiego Szpitala spotkał się z pracownikami, którzy w ostatnim czasie obchodzili jubileusz pracy zawodowej. W natłoku codziennych zadań rzadko jest okazja, by usiąść w większym gronie i powiedzieć „dziękujemy” za wspólne lata pracy i zaangażowania na rzecz naszych pacjentów. Dlatego zainagurowane tej jesieni „Jubileuszowe spotkania przy kawce” mają być chwilą zatrzymania – przestrzenią na rozmowę, docenienie i bycie bliżej osób, które tworzą nasz Szpital.
Były podziękowania, a w rozmowach przewijał się wątek metamorfozy szpitala. W miłej atmosferze, przy aromatycznej kawie, panie z sentymentem wspominały początki swojej kariery zawodowej i pierwsze kroki stawiane w Głogowskim Szpitalu Powiatowym.
– Do Głogowskiego Szpitala Powiatowego przyszłam od razu po Liceum Medycznym. Pierwszy rok spędziłam na Oddziale Wewnętrznym w wolontariacie, później przeszłam na Intensywną Terapię, a następnie na Blok Operacyjny jako pielęgniarka anestezjologiczna.
Jest to praca wymagająca, trzeba mieć w sobie dużo empatii i zrozumienia dla pacjentów. To właśnie pacjenci dodają mi skrzydeł w pracy, ich każde miłe słowo i każdy uśmiech, którym mimo bólu i choroby nas obdarowują jest na wagę złota. Świadomość tego, że czują się u nas zaoopiekowani jest dla nas bardzo ważną wiadomością zwrotną.
W codziennej, szpitalnej rzeczywistości zdarzają się sytuacje, które pozostają w pamięci na bardzo długo. Ja do dziś pamiętam pacjentkę z sali pooperacyjnej, która poprosiła bym do niej podeszła, po czym powiedziała, że chciałaby mnie przytulić, bo dobrze mi z oczu patrzy. Do tej pory jak to wspominam, mam ciarki. To są tak piękne momenty, których nie sposób opisać słowami – mówi Dorota Müller, pielęgniarka na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Głogowskiego Szpitala Powiatowego.
Spotkanie przy kawie było również okazją do wspomnień. Pracownicy z wieloletnim stażem są naocznymi świadkami zmian, jakie zaszły w Głogowskim Szpitalu Powiatowym.
– W Głogowskim Szpitalu Powiatowym pracuję od 40 lat. Jestem pielęgniarką anestezjologiczną. Kocham to, co robię, nigdy nie żałowałam swojego wyboru i nie widzę siebie w innym zawodzie.
Przez 22 lata pracowałam na Oddziale Intensywnej Terapii. To, że moimi rękoma mogłam przywracać ludziom życie było dla mnie niewyobrażalną radością i dawało mi ogromną satysfakcję. Ludzie umierali i wracali do życia dzięki uciskowi klatki piersiowej, dzięki różnym zabiegom, które Zespół przeprowadzał. Widzieć na własne oczy, jak ktoś dostaje drugą szansę i wraca do życia jest czymś, czego nie sposób opisać słowami. To daje też dużo do myślenia, że zawsze trzeba walczyć do końca i nigdy nie można tracić nadziei.
Miło wspominam również moje pierwsze dni pracy w szpitalu. Mogłam liczyć na wsparcie starszych koleżanek pielęgniarek. Każda nowo zatrudniona osoba była odpowiednio zaoopiekowana.
Przez te ostatnie lata szpital i warunki pracy zmieniły się diametralnie, oczywiście na lepsze.
Warunki pracy są bardzo istotne, to one tworzą cały klimat. Nie chodzi tu tylko o nowoczesny sprzęt medyczny i ładnie prezentujące się oddziały. Duże znaczenie ma dla pracowników możliwość kontaktu osobistego z kadrą zarządzającą i ogólna atmosfera panująca w pracy. My czujemy, że należymy do tej szpitalnej społeczności – mówi Elżbieta Słotwińska, pielęgniarka Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Głogowskiego Szpitala Powiatowego.
Niekiedy początki bywały trudne.
– Pracuję jako salowa w Głogowskim Szpitalu Powiatowym od 40 lat. Dziś z sentymentem wspominam moje początki na Bloku Operacyjnym , chciałam zrezygnować już po pierwszym tygodniu. Początkowo przerażały mnie nowe obowiązki, bałam się, że nie podołam. I wtedy z pomocą przyszły moje starsze stażem koleżanki. Zapewniły, że wszystko mi pokażą, wytłumaczą, a jak trzeba będzie to pomogą. To dodało mi skrzydeł, po miesiącu moje lęki wydawały mi się absurdalne.
Dziś praca salowych jest o wiele łatwiejsza. Mamy wiele sprzętu jednorazowego, którego kiedyś nie było. Poza tym w utrzymaniu czystości pomagają nam nowoczesne maszyny, które czyszczą powierzchnie dokładniej, a dzięki temu, że nie pozostawiają mokrych podłóg – jest bezpieczniej.
Jestem tu szczęśliwa i spełniam się jako salowa niezmiennie od 40 lat. Na blok operacyjny trafiają pacjenci, którzy są bardzo wystraszeni i zagubieni. Te osoby potrzebują dobrego słowa i opieki empatycznego personelu, który ich uspokoi, a czasami – po prostu tylko potrzyma za rękę w drodze na salę operacyjną. Tylko tyle albo aż tyle – opowiada salowa, Dorota Krawczyk.